Wśród starszego pokolenia, przyzwyczajonego do tego, że firmy
usługowe funkcjonowały w formie
szczątkowej i człowiek musiał sobie radzić sam w wielu sytuacjach, bardzo
często można było spotkać domorosłych
fachowców, tzw. „złotą rączkę”. Jednak
czasy się zmieniły i coraz mniej jest
takich osób. Zresztą technologia poszła
tak do przodu, że większość urządzeń, szczególnie tych z branży grzewczej, aby
sprawnie działała wymaga specjalistycznej wiedzy, począwszy od etapu projektu, poprzez instalację
aż po późniejszą systematyczną konserwację.
I domorosły fachowiec w takiej sytuacji może więcej zepsuć niż naprawić.
